Pomorska Teka Edukacyjna

Emigracja i polonia

Umowy jałtańskie zawarte w lutym 1945 r. przez przywódców Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Związku Sowieckiego zadecydowały o miejscu Polski w sowieckiej strefie wpływów. Jałta przekreślała szanse na odzyskanie przez Polskę niepodległości, dezawuowała polski wysiłek zbrojny w czasie II wojny światowej, a jednocześnie decydowała o kontynuacji dalszej walki o wolną i całą Rzeczpospolitą. Po zakończeniu II wojny światowej, latem 1945 r. prezydent Władysław Raczkiewicz, działając o Konstytucję Kwietniową, pozostał na urzędzie i kontynuował działalność polityczną. W lipcu 1945 r. zwycięskie mocarstwa cofnęły uznanie władzom polskim w Londynie. W tym czasie prezydenta i rząd RP na uchodźstwie uznawało jedynie pięć państw: Stolica Apostolska, Hiszpania, Irlandia, Kuba i Liban. Prezydent Władysław Raczkiewicz w orędziu do narodu z 29 czerwca 1945 r. mówił: „Obejmując urząd Prezydenta RP, złożyłem uroczystą przysięgę, że będę praw zwierzchnich narodu bronić, jego godności strzec, ustawę konstytucyjną stosować, względem wszystkich obywateli równą kierować się sprawiedliwością, zło i niebezpieczeństwo od Państwa odwracać, a troskę o jego dobro za naczelne sobie poczytywać. Prawo Rzeczpospolitej nałożyło na mnie obowiązek przekazania urzędu prezydenta RP w ręce następcy, powołanego przez Naród w wolnych od wszelkiego przymusu i wszelkiej groźby, demokratycznych wyborach. Uczynię to niezwłocznie”.

Siedzibą władz emigracyjnych pozostał Londyn, który stał się tym samym stolicą państwa na wygnaniu. Po zakończeniu wojny osiedlali się w nim przede wszystkim Polacy służący dotąd w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie. Zaczęły powstawać organizacje kombatanckie (największa z nich – Stowarzyszenie Polskich Kombatantów), kulturalne, naukowe i oświatowe stanowiące element państwowości emigracyjnej, dowód aktywności kulturalnej emigracji oraz miejsce życia społecznego. Wiele z nich, zwłaszcza te kulturalno-naukowe, kontynuowały swoją działalność jeszcze z czasu wojny. Ukazywał się szereg dzienników i czasopism, działały teatry i kabarety oraz oficyny wydawnicze, które oferowały książki pisarzy i poetów mieszkających nie tylko w Londynie. Zarówno znanych – Kazimierza Wierzyńskiego, Stanisława Mackiewicza bądź Zygmunta Nowakowskiego, jak i debiutujących – Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, Józefa Mackiewicza czy Sergiusza Piaseckiego. W początku lat 50. skupisko polskie w Londynie liczyło ok. 30 tys. osób, a „polski Londyn”, jak na stolicę przystało, stanowił centrum emigracyjnego życia politycznego i kulturalnego.

Emigracja londyńska zgodnie opowiadała się za odzyskaniem Kresów Wschodnich ze Lwowem i Wilnem, uznając je za niezbywalny element terytorium Polski. Już w kilka lat po wojnie okazało się jednak, że realizacja takiego programu nie będzie łatwa. Napięcie między Związkiem Sowieckim a Stanami Zjednoczonymi nie oznaczało, że świat zachodni skłonny jest odmówić uznania władzom w Warszawie i ponownie uznać rząd w Londynie.

W pierwszych latach po wojnie na emigracji dominowały trzy orientacje. Pierwszą – tak zwaną realistyczną – uosabiał Stanisław Mikołajczyk. Wpływy Mikołajczyka ograniczały się w praktyce do środowisk emigracyjnych w USA i Francji. Zwolennicy tej orientacji twierdzili, iż idea legalizmu i pozostania na wygnaniu zbankrutowała, trzeba aktywnie włączyć się w życie polityczne i społeczne kraju, próbując w ten sposób powstrzymać proces sowietyzacji Polski. Drugą orientacją – tak zwaną legalistyczną – tworzyli dominujący na emigracji „niezłomni” wraz ze wszystkimi instytucjami „państwa na wygnaniu” (prezydent, rząd, wojsko). Liczyli oni na globalny konflikt między Wolnym Światem a Związkiem Sowieckim. I wreszcie orientacja „zdroworozsądkowa”, którą reprezentowało środowisko „Kultury” paryskiej ukształtowane w zasadzie dopiero w latach pięćdziesiątych. Pozostając na wygnaniu, Jerzy Giedroyc i Juliusz Mieroszewski porzucili legalizm. Sądzili, że ciężar walki o niepodległość spoczywać będzie nie na „polskim Londynie”, a wyłącznie na Polakach w kraju. Rolę emigracji postrzegali przede wszystkim przez pryzmat pomocy krajowi.

Od 1956 r. władze na obczyźnie odgrywały rolę w zasadzie wyłącznie symboliczną. Pozbawione możliwości praktycznego wpływania na bieg spraw polskich samym swoim istnieniem przypominały o krzywdzie i niesprawiedliwości, jakie wyrządzono Polsce w końcu II wojny światowej. Wszystko to nie oznaczało jednak, że „polski Londyn” w dziesięć lat po zakończeniu wojny, a także w okresie późniejszym, przestał mieć jakiekolwiek znaczenie. Stopniowemu zanikowi znaczenia politycznego nie towarzyszył kryzys piśmiennictwa i kultury. Dobrze się miały londyńskie oficyny wydawnicze, działały instytucje naukowe, takie jak: Instytut Polski i Muzeum im. gen. Władysława Sikorskiego, Polskie Towarzystwo Historyczne, Instytut Piłsudskiego w Londynie, Polski Uniwersytet na Obczyźnie, Biblioteka Polska. Ukazywały się cenne prace dokumentacyjne, naukowe opracowania najnowszych dziejów Polski oraz wspomnienia, których autorami byli uczestnicy II wojny światowej. Stanowiło to dowód na to, że emigracja wypełnia zadania, które postawiła sobie w 1945 r., tak jak potrafi. Broni polskiej tożsamości, ocala od zapomnienia pamięć o przeszłości, walczy z fałszowaniem historii w kraju.

Po wydarzeniach marcowych 1968 r. szeregi emigracyjne zasilili zupełnie nowi uchodźcy. W latach 1969–1970 wyjechało z Polski około 15 tys. osób pochodzenia żydowskiego. Tzw. emigracja marcowa nie przypominała na ogół emigracji wojennej. Nie utożsamiała się z ideą „państwa na wygnaniu” i „polskim Londynem”, a z zastanych form działalności emigracyjnej w zasadzie tylko interesowała się „Kulturą” paryską. Emigranci marcowi nie stworzyli jednak odrębnego środowiska politycznego. Wyjątkiem może być jedynie środowisko „Aneksu”.

Kiedy w Polsce powstała demokratyczna opozycja, emigracja londyńska pospieszyła jej z pomocą. Nie odmówiła jej także wówczas, kiedy sytuacja gospodarcza w kraju uległa dramatycznemu pogorszeniu. Wymownym znakiem poparcia emigracji dla kraju było opublikowanie przez „Rzeczpospolitą Polską” (oficjalny organ prasowy władz RP na uchodźstwie) listu 59 intelektualistów sprzeciwiających się zmianom w konstytucji. Dnia 26 stycznia 1976 r., w siedzibie Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego w Londynie odbyła się wielka manifestacja. Obok przedstawicieli niepodległościowego uchodźstwa przemawiał wtedy m.in. prof. Leszek Kołakowski. Od tej pory współpraca „polskiego Londynu” z opozycją w Polsce był czymś całkiem normalnym i należała do jednych z podstawowych celów, jakie stawiały sobie władze RP na uchodźstwie. Pierwszą niezależną organizacją, jaka powstała w PRL i której uchodźstwo zdecydowało się pomóc, było Polskie Porozumienie Niepodległościowe (maj 1976). Uzyskało ono wsparcie zarówno z ośrodka rządowego w Londynie, jak i paryskiej „Kultury”. Jeszcze w październiku 1976 r. z inicjatywy Adama Ciołkosza i Tadeusza Żenczykowskiego powstał Obywatelski Komitet Zbiórki na Pomoc Ofiarom Wydarzeń Czerwcowych, na czele którego stanął ambasador Edward Raczyński. Akcję wspierał rząd RP, Rada Narodowa i Skarb Narodowy. Do końca 1976 r. zebrano 6 tys. funtów, a w pierwszym półroczu 1977 r. – już ponad 26 tys.

Pieniądze dla opozycji w kraju zbierało również środowisku „Aneksu” i „Kultury”. Władze RP poza KOR, wspierały też ROPCiO i KPN. Rząd RP postanowił zlikwidować Fundusz Pomocy Robotnikom i w 1978 r. powołał Fundusz Wolności Słowa i Praw Człowieka w Polsce służący wszystkim ugrupowaniom opozycyjnym w Polsce.

Powstanie „Solidarności” przyjęte zostało przez emigrację z nieukrywaną satysfakcją. Oznaczało bowiem, że to, co mówiła o sytuacji w Polsce od czasu zakończenia wojny, okazało się prawdą, przydając zarazem sensu jej trwaniu i podejmowanym przez nią wysiłkom. W przemówieniu wygłoszonym po wprowadzeniu stanu wojennego prezydent Edward Raczyński, przed wojną ambasador Rzeczypospolitej w Wielkiej Brytanii, wyraził przekonanie, że mimo wszystko Polska będzie wolna i niepodległa. Stanowisko to było bliskie emigrantom politycznym z okresu lat osiemdziesiątych. Emigracja solidarnościowa razem ze środowiskiem emigracji wojennej oraz Polonią organizowała rozliczne akcje pomocy dla internowanych i więzionych w kraju. W latach osiemdziesiątych – z powodów politycznych i zarobkowych – wyjechało z Polski ok. miliona osób.

Zmiany w 1989 r. emigracja londyńska przyjęła z rezerwą. Trudno było jej zaakceptować umowy zawarte przez stronę solidarnościową z komunistyczną władzą przy „okrągłym stole”. Liczyła, że niepodległość „wybuchnie” tak jak w listopadzie 1919 r. Kiedy jednak w Polsce w 1990 r. odbyły się w pełni wolne wybory prezydenckie, do Warszawy przybył Ryszard Kaczorowski, ostatni prezydent na obczyźnie, i przekazał Lechowi Wałęsie insygnia władzy legalnej. Oznaczało to uznanie przez emigrację Polski za kraj wolny i demokratyczny, a swoją trwającą blisko pół wieku misję – za wypełnioną. Emigracja liczyła na przywrócenie ciągłości prawno-ustrojowej pomiędzy II a III Rzeczypospolitą. Potwierdzeniem owej ciągłości mogło być czasowe przyjęcie Konstytucji Kwietniowej z 1935 r. jako obowiązującej. Tak się jednak nie stało, co w znacznym stopniu rozczarowało część środowisk emigracyjnych i wzmogło dystans do rzeczywistości krajowej po 1990 r.

Pomorska Teka Edukacyjna

creative

Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych 3.0 Polska (CC BY-NC-ND 3.0 PL)
Więcej informacji tutaj.

Pomorska Teka Edukacyjna traktowana jest jako kompletny zbiór, przedziały czasowe (1939-1945; 1946-1969; 1970-1990) są zamkniętymi utworami i każde dodatkowe użycie poszczególnych elementów strony (np. zdjęć) wymaga odrębnej pisemnej zgody.

Znajdz-nas-na-facebooku